#051D07
"Sie rief mir Worte ins Gesicht"
Kiedy byłem młodszy, gorąco pragnąłem zrozumienia.
Nie od innych, ale - rozumienia innych właśnie, powodów, dla których postępowali w pewien sposób, a nie inny, zrozumienia tego, dlaczego i co myśleli...Wychodzi na to, że z biegiem lat niewiele się nauczyłem. Sam nie wiem, dlaczego czasem pozostaje dla mnie tajemnicą niezgłębioną nawet to, co czują nawet bardzo bliskie mi osoby. Może brakuje mi wyobraźni? Empatii? Brak mi pomysłów. Pozostaje faktem jednak, że wciąż to, co myślę i układam sobie w głowie nie znajduje czasem żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości, a później taka bolesna konfrontacja prowadzi do...niemiłych rezultatów, ujmijmy to eufemistycznie.
A przecież z drugiej strony trochę jednak zrozumiałem. To, co sam kiedś przeżywałem i słyszałem znajduje pewne przełożenie na zachowanie innych. I nie zawsze przecież to dobrze. Bo pozwala dokładnie uświadomić sobie, że pewne rzeczy uparcie nie chcą się zmieniać, a za zakrętem niekoniecznie musi znajdować się słoneczko, motylki i ptaszki...po raz kolejny.
Tak chyba najgorzej - rozumieć wystarczajaco wiele, by uświadomić sobie, że może być bardzo źle, ale jednocześnie rozumieć za mało, żeby wiedzieć, jak to zmienić...
Zagwozdka po raz kolejny.
zapatrzony 2011-03-23 21:07:02 skomentuj (1)
"But you and I, we've been through that"
Są takie noce od innych ciemniejsze...
Zdarzają mi się takie momenty, kiedy po prostu siadam i sam siebie pytam "Czego ty chcesz?...". Wychodzi na to, że naprawdę chciałbym znać dobrą odpowiedź na to pytanie. Bo gubię się już, gubię w możliwościach, planach i wariantach. Widzę, jak znajduję siebie w miejscach i sytuacjach o których wcześniej bym nie pomyślał, i wiem, że całe rozmyślania nad tym, co dalej w sekundę może szlag trafić. Bo prawda jest taka, że sam nie wiem, że sam nie ogarniam. Płynę po prostu na tym, co mnie niesie, fala zdarzeń, sytuacji i pół-przypadkach ćwierć-wynikach. Nie chcę myśleć, co się stanie, jeśli kiedyś przestanę się orientować o chwilę za późno. Żebym chociaż chciwy był, albo chciał władzy. Ale nie, nawet tego porządnie nie potrafię. Heh. Co się stało z chęcią robienia jakiejś różnicy...
http://www.youtube.com/watch?v=Ka_sHy9cVH0
zapatrzony 2011-01-27 00:02:49 skomentuj (3)
Dwanaście kryształowych królestw
Otwieram oczy i nagle jestem.
Kiedyś potrafiłem ze sobią rozmawiać. Wiedziałem, o co mi chodzi, gdzie jest góra, gdzie dół, co wolno, a czego nie. Sensownie mi się gadało, chociaż przeważnie tematy były powtarzalne. Ale jednak przecież było coś więcej, zawsze gdzieś za zakrętem coś-niecoś mignęło. Jakaś dalsza droga. Jakaś ścieżka na mapie nieodhaczona. Jakaś plama biała ordynarnie. Więc szło się, ale rozmawiało, wyciągało, rozmyślało, utrudniało i zwyżkowało. Teraz...Nic. Dup i koniec. Ścieżka w połowie zastawiona belką, no pasaran i już. Nie przeleziesz, nie przeczołgasz się. Dałbyś radę, może. Pamiętasz jeszcze, jak to zrobić, ale już sobie nie powiesz. Mówię "chciałbym..." i zamykam usta. I tak nie dasz mi spokoju, przyszłości, sumienia czystego. Więc cóż? O czym tu rozmawiać, po co w ogóle dech marnować i język strzępić? Więc chwila milczenia, usta zamknięte, i tylko zrezygnowane już, potulne "herbaty chciałbym". Albo - "kawy poproszę". I jest ta kawa, ta herbata pieprzona, już nie "dobra", nie "pokoju", nie "bycia lepszym". Z przetrąconym kręgosupem więc siedzę i milczę i piję tę nieszczęsną ciecz, choć cóż ona mi zawiniła, i cisza, zamiast uspokajać, tylko ropieje mi w duszy, bo pytania wyrwałem z korzeniami.
I cóż?
zapatrzony 2010-12-27 02:43:14 skomentuj (4)
"Nie ufam wam, ale i nie chcę zaufania"
Podobno jakoś nieciekawie i depresyjnie wyszła poprzednia notka. Cytując jeden z lepszych skeczy, na jakie ostatnio trafiłem, "nie wiem, nie czytałem" (sic!). Więc może dzisiaj trochę od tej drugiej strony...
Lubię podróżować, nawet bardziej chyba, niż same podróże. To trochę jak z prezentami - oczekiwanie i niepewność to połowa frajdy. Pociągi przy tym dają, zwłaszcza w porównaniu z autokarami, trochę swobody. Jednym z zakazów, które notorycznie zdarza mi się łamać, jest - oprócz ograniczeń prędkości jako kierowca i czerwonego światła jako pieszy - jest właśnie pociągowe "nie wychylać się". Nie byłbym sobą, gdybym co jakiś czas nie wystawił kosmatego łba za szybę, nie poczuł pędu powietrza i tych wszystkich zapachów...Myślę sobie, choć trochę mi dziwnie tak na siebie patrzeć, że z tych dawniejszych lat ciągle zostało mi cieszenie się chwilami, od czasu do czasu. Jestem jednym z tych typów, którzy potrafią godzinami wpatrywać się w chmury i zachód słońca, przystaną żeby popatrzeć na ptaki, posłuchać szumu liści czy oglądać motyle. I niech to sobie będzie dziecinne, godne pogardliwego uśmieszku czy czego tam jeszcze. Lubię tak. Daje mi to radość i pozwala nie przejmować się aż tak. Mam nadzieję, że nigdy mi nie spowszednieje.
Odrobiny, okruchy szczęścia...
"Na kolanach przez dni i tygodnie
Przed nikomu nieznanym świętym
Upieramy się nadal łagodnie,
Że nie gruzy to, lecz - fundamenty."
zapatrzony 2010-11-15 22:48:08 skomentuj (1)
"What's up with my heart when it skips a beat"
Dawno nie poczułem się tak...na swoim miejscu jak podczas ostatniego powrotu do domu, kiedy uniosłem głowę i zobaczyłem nad sobą Oriona.
Wiem, głupstwo, ale zostało mi w nawyku sprzed...hm, ładnych paru lat już. Nie jestem dobry z astronomii, nie znam się na gwiazdach. Orion to jeden z niewielu gwiazdozbiorów, które w ogóle potrafię pokazać, i mam do niego sentyment. Kiedyś, o wiele częściej niż obecnie, lubiłem przesiadywać w oknie do późna i po prostu wpatrywać się w te wszystkie konstelacje, ten ogrom...Trochę pomagało ustawić rzeczy w odpowiedniej perspektywie, spojrzeć z pewnego dystansu. Nie przejmować się tak. Kojące. Nie czuję już tego...hm, nastroju? Potrzeby? Codzienność jakoś zeżarła mi również to, wypluwając monotonnię i zmęczenie, obojętność. Głuchotę i ślepotę, jeśli się nad tym zastanowić. Szkoda, że nie da się powiedzieć sobie - a teraz wracam do tego, kim byłem - i już, ot. O ileż łatwiejsze by wszystko było, ilu rzeczy możnaby uniknąć...Ilu błędów nie popełnić, ilu ludzi nie zranić.
Cóż jednak pozostaje, jeśli nie pogodzić się z faktami i wziąć w garść. Niektórych rzeczy samym chceniem się nie zmieni, niektóre, mimo szczerych chęci, zmienią się i tak. Heh. Jak zwykle, zamknąć oczy i liczyć, że jakoś to przecież będzie...
"I cheated myself,
Like I knew I would"
zapatrzony 2010-11-14 01:23:19 skomentuj (0)
"Obiecam ci na pewno, nie będzie wszystko jedno"
Kilka prawd, które udało mi się rozpracować żyjąc sobie spokojnie.
I. Ludzie to ch*je, poza jednostkami, o których można osobiście zaświadczyć, iż nimi nie są.
II. Jeśli jest dobrze, w końcu będzie ch*jowo.
III. Jeśli jest ch*jowo, w końcu będzie dobrze.
IV. Dbaj o przyjaciół.
V. Nie znasz dnia ani godziny kiedy życie zechce kopnąć w d*pę.
Ok, to ostatnie trochę spapugowałem. Prawdziwe nonetheless.
zapatrzony 2010-10-09 23:35:10 skomentuj (1)
"And you are not me"
Zadziwiające doprawdy, jakie rzeczy i zdarzenia mogą na człowieka - mnie, ciebie - wpłynąć.
Wpłynąć, i, cóż, zmienić. "Wszystko się zmienia", jak mawiali już dawno temu, i racji im odmówić nie można. Pół biedy, jeśli zmiany się chce samemu, i to zmiany na lepsze. Cała bieda, jeśli to się po prostu wymyka z rąk, i to na gorsze. A w którymś momencie po prostu zatrzymać już nic nie można. Rzeczy się dzieją jakoś dookoła, wszystko żyje sobie jak tylko potrafi, radośnie mając nas samych za nic. I tylko oczy w lustrze patrzą odrobinę inaczej. I tylko ci ludzie dookoła jacyś trochę inni. I tylko te noce dziwnie nieprzespane.
Wszystko się zmienia, to fakt, i stać w miejscu się po prostu nie da. Tylko jak tu przewidzieć, gdzie nas rzuci, jak przewidzieć, co zobić, żeby się nie stracić?..
zapatrzony 2010-10-07 00:21:05 skomentuj (0)